Egzystencja człowieka w dużej mierze zależy od jego zdolności poznawczej. Odkąd na początku ewolucji homo sapiens wyniósł się ponad wszystkie inne gatunki poprzez odkrycie i następnie używanie ognia w dzisiejszej cywilizacji wysoko uprzemysłowionej znajdującej się na przełomie do cywilizacji informacyjnej tym narzędziem stała się jego zdolność odróżniania prawdy o fałszu. Stąd dla osób chcących manipulować zachowaniem i decyzjami człowieka umiejętne zarządzanie percepcją jest nieodzowne. Dlatego znajduje ono szerokie zastosowanie w polityce, w mediach i nie tylko — każdy walczy o kontrolę nad informacjami. Przez to zarządzanie percepcją stanowi największy atut przetrwania.
Może surowość warunków przyrodniczych, w których przyszło żyć pierwotnemu człowiekowi, natchnęła jego rozwój w kierunku okiełznania żywiołów i podporządkowania sobie świata ożywionego. I być może właśnie brak tych ciężkich warunków spowodowała, że człowiek współczesny już nie zdaje się jedynie na własny instynkt i własną obserwację. Technologia uwolniła go od wielu znojów i trudów, a szkoły, media i polityka przejęły pieczę nad instynktem i percepcją. Własne postrzeganie nie jest już warunkiem przetrwania w nowoczesnym świecie, wręcz przeciwnie awans społeczny zależy wyłącznie od asymilacji czyichś innych przekonań. Jednak interesy polityków albo mediów nie zawsze pokrywają się z prawem naturalnym przez co dochodzi do dysonansu poznawczego.